Czteroosobowa partia w grę rodzinną (bez małych usprawnień) zajęła nam niewiele ponad dwie godziny, może dwie i pół z rozstawianiem/chowaniem. Torfowisko wcale nie wprowadziło dużego zamieszania, a było to nasze pierwsze z nim spotkanie. Może dlatego, że w Agricolę nie gramy zbyt często i nie mamy jeszcze swoich ulubionych taktyk...
Od początku widać było, że Czwarty był lepiej do Torfowiskowania gry przygotowany (musiał jakieś solówki w domu rozegrać skubany), bo w pierwszych fazach brał karty z dodatkową akcją na potęgę! Ku naszemu zdziwieniu chętnie płacił też dodatkowy koszt (2 żywności) za powtórne użycie karty raz wybranej przez innego gracza. Z drugiej strony nie dziwota, skoro co ruch brał kartę, która dawała mu dodatkową żywność. Szybko zobaczyliśmy plusy tej strategii - dzięki tym kartom, Torfowisko ułatwia grę (również torfy i lasy na farmie zmieniają się w coś pozytywnego bez udziału członków rodziny).